panna Klara i panna Rajmunda czekać dłużej już nie mogą

panna Rajmunda: Wieści z Warszawy nie nadchodzą, a my się na pływanie wybieramy. panna Klara: Ze sobą weźmiemy nasze nowe radyjko energią wiatrową napędzane. Na łódeczce je postawimy i jakby co, to będziemy   na nasłuchu.

Co wydarzy się w przyszłości? Jaka zapadnie decyzja?

Niewielu może odpowiedzieć na te pytania. Jednak gdy panna Klara i panna Rajmunda opuszczają swój dom, to zaczynają się w nim dziać rzeczy magiczne. Tuż po ogłoszeniu decyzji przez KRRiT, w zacienionym pokoju radiowym znienacka włączy się radioodbiornik Diora, wyprodukowany przez Spółdzielnię Pracy Wyrobów Drzewnych z Dzierżoniowa, rok produkcji nieczytelny, numer seryjny 154235. Trochę zatrzeszczy, a czerwona wskazówka przesunie się na skali w kierunku bliżej nieokreślonej częstotliwości. Z solidnie wykonanej drewnianej obudowy, w której kryje się wzmacniacz lampowy oraz dwa głośniki marki Tonsil da się usłyszeć fragment żeglarskiej pieśni.

O czym ona będzie? Wszystko zależy od tego, co pojawi się w komunikacie nadanym przez instytucję dbającą o ład w eterze. 

Nie po-pusz-czaj za nic ża-glom, Bo wiatr sprzy-ja du-żym fa-lom, Mo-cno trzy-maj się u ste-ru, I po falach płyń e-te-ru,

Więc się nie martw nasz ko-le-go, Już szu-ka-my coś lep-sze-go, Bo na mo-rzach łajb jest wie-le, Znajdą jakąś przy-ja-cie-le,